pinterest.com
Modern Classic.
Dwa słowa, w których mogłabym zamknąć kierunek zmian, jakie mam nadzieję zajdą, w MyInteriorCats'owych wnętrzach.
Wnętrze, które mimo upływu lat wyglądałoby świeżo i współcześnie.
Proste formy, staranne wykończenia i stonowana kolorystyka - to trzy zasady według których będę zmieniać otoczenie.
pinterest.com
Wszystko przyprawione geometrycznymi wzorami z odrobiną połysku w dodatkach. Neutralna ponadczasowa baza to cel jaki sobie obrałam ;-)
Nowojorski apartament przeniesiony na 47 metrów kwadratowych to nie lada wyzwanie ;-)
Nie obędzie się bez małej demolki w postaci wyburzania części ścian ;-) coby optycznie powiększyć niewielkie przestrzenie. Oczywiste jest również to, iż na tak niewielkiej powierzchni mogę przenieść tylko pewne elementu stylu, ale mam nadzieję poczuć powiew Manhattanu hehe ;-) Pewne elementy prezentują się świetnie również na mniejszych powierzchniach, a nawet – optycznie je powiększają. Tak jak kanapy i fotele na nóżkach – dzięki odsłoniętej podłodze pokój wydaje się bardziej przestronny.
pinterest.com
Myśląc o stylu modern classic przed oczyma mam meble o klasycznych kształtach i idealnych proporcjach, pomieszczenia w których króluje symetria oraz piękne tkaniny i geometryczne wzory. Długie zasłony, tapicerowane sofy i fotele, tapety, wreszcie dodatki: poduszki, pledy, lampy – wszystkie z innych kolekcji i w różnorodne wzory. Ale w dalszym ciągu pasujące do siebie i tworzące razem spójną całość.
pinterest.com
pinterest.com
Kolejnym wyznacznikiem jest piękna stolarka drzwiowa i okienna oraz listwy podłogowe - czy w Polsce kiedyś deweloperzy będą stosować choć w połowie tak piękne okna jak u zachodnich sąsiadów? W amerykańskich wnętrzach starannie dopracowane, piękne ramy okienne 'robią' połowę wnętrza ;-) Drzwi mogę odhaczyć, podobnie jak listwy podłogowe. A okna? No cóż pozostaje mi tylko powieszenie ładnych zasłon ;-)
pinterest.com
W kolorystyce wnętrz w stylu modern classic również panuje zróżnicowanie – jest miejsce dla kilku kolorów, z jednym dominującym, ale na ścianach przeważają naturalne, stonowane odcienie szarości, beżu i bieli. Mile widziane są barwne akcenty, najlepiej monochromatyczne. Ja planuję pójść w szarości z odrobiną czerni. A kolorowy akcent? Zobaczymy ;-)
pinterest.com
Marzy mi się taka prosta klasyka z odrobiną paryskiego szyku i szczyptą północy.
Hmm czy to już nie aby eklektyzm? ;-)
Modern Classic.
Dwa słowa, w których mogłabym zamknąć kierunek zmian, jakie mam nadzieję zajdą, w MyInteriorCats'owych wnętrzach.
Wnętrze, które mimo upływu lat wyglądałoby świeżo i współcześnie.
Proste formy, staranne wykończenia i stonowana kolorystyka - to trzy zasady według których będę zmieniać otoczenie.
pinterest.com
Wszystko przyprawione geometrycznymi wzorami z odrobiną połysku w dodatkach. Neutralna ponadczasowa baza to cel jaki sobie obrałam ;-)
Nowojorski apartament przeniesiony na 47 metrów kwadratowych to nie lada wyzwanie ;-)
Nie obędzie się bez małej demolki w postaci wyburzania części ścian ;-) coby optycznie powiększyć niewielkie przestrzenie. Oczywiste jest również to, iż na tak niewielkiej powierzchni mogę przenieść tylko pewne elementu stylu, ale mam nadzieję poczuć powiew Manhattanu hehe ;-) Pewne elementy prezentują się świetnie również na mniejszych powierzchniach, a nawet – optycznie je powiększają. Tak jak kanapy i fotele na nóżkach – dzięki odsłoniętej podłodze pokój wydaje się bardziej przestronny.
pinterest.com
Myśląc o stylu modern classic przed oczyma mam meble o klasycznych kształtach i idealnych proporcjach, pomieszczenia w których króluje symetria oraz piękne tkaniny i geometryczne wzory. Długie zasłony, tapicerowane sofy i fotele, tapety, wreszcie dodatki: poduszki, pledy, lampy – wszystkie z innych kolekcji i w różnorodne wzory. Ale w dalszym ciągu pasujące do siebie i tworzące razem spójną całość.
pinterest.com
pinterest.com
Kolejnym wyznacznikiem jest piękna stolarka drzwiowa i okienna oraz listwy podłogowe - czy w Polsce kiedyś deweloperzy będą stosować choć w połowie tak piękne okna jak u zachodnich sąsiadów? W amerykańskich wnętrzach starannie dopracowane, piękne ramy okienne 'robią' połowę wnętrza ;-) Drzwi mogę odhaczyć, podobnie jak listwy podłogowe. A okna? No cóż pozostaje mi tylko powieszenie ładnych zasłon ;-)
pinterest.com
W kolorystyce wnętrz w stylu modern classic również panuje zróżnicowanie – jest miejsce dla kilku kolorów, z jednym dominującym, ale na ścianach przeważają naturalne, stonowane odcienie szarości, beżu i bieli. Mile widziane są barwne akcenty, najlepiej monochromatyczne. Ja planuję pójść w szarości z odrobiną czerni. A kolorowy akcent? Zobaczymy ;-)
pinterest.com
Marzy mi się taka prosta klasyka z odrobiną paryskiego szyku i szczyptą północy.
Hmm czy to już nie aby eklektyzm? ;-)
Coraz bardziej podoba mi się zabawa w programach do projektowania wnętrz ;-)
Co prawda te darmowe czy w wersji demo nie dają takich możliwości jak te wypasione komercyjne, ale przy odrobinie cierpliwości, no dobrze przy dużej dozie cierpliwości ;-), można co nieco zmontować coby choć w niedużym procencie oddawało wizję 'projektanta', misternie utkaną w skomplikowanej strukturze istoty szarej ;-)
Od czasu pewnego owa wizja dotyczy głównie pokoju dziennego z aneksem kuchennym stanowiącego połowę mego skromnego mieszkania. Mam jeszcze sporo wątpliwości, które mam nadzieję rozwiać w tracie jutrzejszego spotkania ze stolarzem. Niemniej ogólna koncepcja już jest ;-) i to jak się prezentuje możecie obaczyć poniżej ;-)
Użyte meble czy oświetlenie są, rzecz jasna, poglądowe ;-) Brakuje sofy i jeszcze kilku drobnych elementów. Ale ogólny zarys jest :-)
Co prawda te darmowe czy w wersji demo nie dają takich możliwości jak te wypasione komercyjne, ale przy odrobinie cierpliwości, no dobrze przy dużej dozie cierpliwości ;-), można co nieco zmontować coby choć w niedużym procencie oddawało wizję 'projektanta', misternie utkaną w skomplikowanej strukturze istoty szarej ;-)
Od czasu pewnego owa wizja dotyczy głównie pokoju dziennego z aneksem kuchennym stanowiącego połowę mego skromnego mieszkania. Mam jeszcze sporo wątpliwości, które mam nadzieję rozwiać w tracie jutrzejszego spotkania ze stolarzem. Niemniej ogólna koncepcja już jest ;-) i to jak się prezentuje możecie obaczyć poniżej ;-)
Użyte meble czy oświetlenie są, rzecz jasna, poglądowe ;-) Brakuje sofy i jeszcze kilku drobnych elementów. Ale ogólny zarys jest :-)
Odliczam dni do rozpoczęcia prac remontowych ;-)
Tak, udało się :-) Mam nową ekipę remontową i podpisaną umowę. Ruszamy 20 kwietnia :-)
Obecnie w pokoju dziennym mam mały składzik budowlany jako, że w zeszły piątek przyjechały do mnie płytki. Futra mają radochę - kartony, pudła, pudełeczka, istny koci raj ;-) Są wniebowzięte hehe. My nieco mniej, szczególnie jak o 5tej nad ranem urządzają sobie biegi na przełaj wśród szeleszczącej tektury ;-)
Skoro o pokoju dziennym mowa to krystalizuje mi się docelowa wizja tegoż pomieszczenia. Co prawda w pierwotnym założeniu miał przejść tylko delikatny lifting w postaci odmalowania ścian i sufitu, ale skoro zafundujemy mu nową podłogę to może warto przemyśleć też i inne kwestie.
Dzisiaj rzecz będzie o ścianie telewizyjnej ;-) O ile ja bez tego mało dekoracyjnego elementu mogłabym się obejść to moja polówka już niekoniecznie ;-) Te mecze, debaty polityczne czy TVN24 hehe. Postanowiłam zatem ugryźć temat i zmierzyć się z wyzwaniem w miarę estetycznego wkomponowania telewizora w dzienną przestrzeń naszego skromnego 'salonu' ;-)
Jeszcze do niedawna przekonana byłam, że skończy się na czarnej drewnianej szafce RTV, najpewniej robionej na zamówienie podług moich widzimisię.
Ale dni kilka wstecz doznałam olśnienia hehe a może by tak ukryć TV w ścianie? Zrobić zabudowę w kolorze ścian? Od dłuższego w pamięci mam zdjęcia pewnych niebanalnych wnętrz z ciekawymi rozwiązaniami....
www.lovingit.pl
www.lovingit.pl
modelsoutfit.blogspot.com
Z wiadomych względów (z racji delikatnie rzecz ujmując, skromnego metrażu jak i braku dogodnego umiejscowienia) o takiej ściance u mnie mowy być nie może. Ale gdyby tak tylko zabudować sam telewizor? Nosiłam się z tym pomysłem dni kilka aż wczoraj zasiadłam do excella i wymodziłam taką oto prostą wizualizację ;-)
Żebyś, Drogi Czytelniku, mógł nieco łatwiej zwizualizować sobie moja koncepcję ;-) załączam na szybko zmontowany plan całego pomieszczeni:
TV obecnie, ale i docelowo pozostanie na krótszej ścianie (4,25m).
Ściany planuje w delikatnej szarości i w takim też kolorze miałaby powstać obudowa z karton-gipsu (na wizce nieco ciemniejsze coby zaznaczyć co miało by być karton-gipsem). Na dole dwie szuflady z mdfu lakierowanego w półmacie w kolorze jak ściany, nad nimi otwarta pólka na dekoder i inne tego typu ustrojstwa. Wyżej dziura ;-) na TV a nad nim 2 szafki na tip-on z frontami z mdfu jak wymienione wyżej szuflady. Szerokość zabudowy ok 125cm głębokość ok 35cm i wysokość ok 2600cm. Po obu stronach zabudowy kinkiety. Może coś w stylu:
decoratore.pl
Po lewej stronie od TV marzy mi się okrągły drewniany stół o średnicy 100-110cm na jednej szerokiej nodze (ale o tym rzecz będzie innym poście ;-) ). Na ten cel zarezerwowałam 200cm. Sądzicie, że tyle wystarczy? Dalej wspominana zabudowa - 125cm. I 150cm do drzwi balkonowych.
I teraz najważaniejsze pytanie -
Co myślicie o takim rozwiązaniu?
Ma to ręce i nogi?
Warto przekonywać męża do realizacji tegoż przedsięwzięcia? ;-)
Liczę na Was ;-) i Wasze szczere opinie :-)))) Nie dajcie się prosić hehe
Tak, udało się :-) Mam nową ekipę remontową i podpisaną umowę. Ruszamy 20 kwietnia :-)
Obecnie w pokoju dziennym mam mały składzik budowlany jako, że w zeszły piątek przyjechały do mnie płytki. Futra mają radochę - kartony, pudła, pudełeczka, istny koci raj ;-) Są wniebowzięte hehe. My nieco mniej, szczególnie jak o 5tej nad ranem urządzają sobie biegi na przełaj wśród szeleszczącej tektury ;-)
Skoro o pokoju dziennym mowa to krystalizuje mi się docelowa wizja tegoż pomieszczenia. Co prawda w pierwotnym założeniu miał przejść tylko delikatny lifting w postaci odmalowania ścian i sufitu, ale skoro zafundujemy mu nową podłogę to może warto przemyśleć też i inne kwestie.
Dzisiaj rzecz będzie o ścianie telewizyjnej ;-) O ile ja bez tego mało dekoracyjnego elementu mogłabym się obejść to moja polówka już niekoniecznie ;-) Te mecze, debaty polityczne czy TVN24 hehe. Postanowiłam zatem ugryźć temat i zmierzyć się z wyzwaniem w miarę estetycznego wkomponowania telewizora w dzienną przestrzeń naszego skromnego 'salonu' ;-)
Jeszcze do niedawna przekonana byłam, że skończy się na czarnej drewnianej szafce RTV, najpewniej robionej na zamówienie podług moich widzimisię.
Ale dni kilka wstecz doznałam olśnienia hehe a może by tak ukryć TV w ścianie? Zrobić zabudowę w kolorze ścian? Od dłuższego w pamięci mam zdjęcia pewnych niebanalnych wnętrz z ciekawymi rozwiązaniami....
www.lovingit.pl
www.lovingit.pl
modelsoutfit.blogspot.com
Z wiadomych względów (z racji delikatnie rzecz ujmując, skromnego metrażu jak i braku dogodnego umiejscowienia) o takiej ściance u mnie mowy być nie może. Ale gdyby tak tylko zabudować sam telewizor? Nosiłam się z tym pomysłem dni kilka aż wczoraj zasiadłam do excella i wymodziłam taką oto prostą wizualizację ;-)
Żebyś, Drogi Czytelniku, mógł nieco łatwiej zwizualizować sobie moja koncepcję ;-) załączam na szybko zmontowany plan całego pomieszczeni:
TV obecnie, ale i docelowo pozostanie na krótszej ścianie (4,25m).
Ściany planuje w delikatnej szarości i w takim też kolorze miałaby powstać obudowa z karton-gipsu (na wizce nieco ciemniejsze coby zaznaczyć co miało by być karton-gipsem). Na dole dwie szuflady z mdfu lakierowanego w półmacie w kolorze jak ściany, nad nimi otwarta pólka na dekoder i inne tego typu ustrojstwa. Wyżej dziura ;-) na TV a nad nim 2 szafki na tip-on z frontami z mdfu jak wymienione wyżej szuflady. Szerokość zabudowy ok 125cm głębokość ok 35cm i wysokość ok 2600cm. Po obu stronach zabudowy kinkiety. Może coś w stylu:
decoratore.pl
Po lewej stronie od TV marzy mi się okrągły drewniany stół o średnicy 100-110cm na jednej szerokiej nodze (ale o tym rzecz będzie innym poście ;-) ). Na ten cel zarezerwowałam 200cm. Sądzicie, że tyle wystarczy? Dalej wspominana zabudowa - 125cm. I 150cm do drzwi balkonowych.
I teraz najważaniejsze pytanie -
Co myślicie o takim rozwiązaniu?
Ma to ręce i nogi?
Warto przekonywać męża do realizacji tegoż przedsięwzięcia? ;-)
Liczę na Was ;-) i Wasze szczere opinie :-)))) Nie dajcie się prosić hehe
Kurczaki, ciężko jest.
Ciężko jest znaleźć sensowną ekipę. A już taką, która podejmie się remontu, tak, REMONTU, nie wykończenia mieszkania w stanie deweloperskim, nie skłamię jeżeli napiszę, że jest podwójnie ciężko. A jeżeli dołożę do tego fakt, iż przez większość trwania prac mieszkanie byłoby zamieszkałe to poszukiwania odpowiedniej firmy staje się być akcją 'mission impossible'.
Przez firmy jestem albo ignorowana, albo odsyłana z kwitkiem, że nie da się, że przecież moje mieszkanie jest w dobrym stanie (sic!!) albo słyszę taką kwotę, że sama nie mam ochoty na dalszą konwersację z takową firmą. Jeżeli miałabym mieszkanie prosto od dewelopera, najlepiej z docelowym układem ścian, elektryki i podłączeń wszelakiej maści - to problemu nie ma, w ofertach mogę przebierać jak w ulęgałkach. A pracownie projektowe takich klientów witają z otwartymi ramionami.
Nie powiem, nerw zaczyna mnie brać, do spółki z poczuciem bezsilności.
Czy naprawdę każdy kto chce przeprowadzić remont, większy lub mniejszy, musi wyprowadzić się z mieszkania na miesiąc lub dwa? Dlaczego ułożenie glazury czy odmalowanie metra kwadratowego ściany jest 2 razy droższe niż w przypadku nowego mieszkania? (od razu zaznaczam, że skucie płytek czy gruntowanie/drobne naprawy ścian to dodatkowa pozycja w wycenie) Dlaczego każdy idzie na łatwiznę? Ech.
Ciężko jest znaleźć sensowną ekipę. A już taką, która podejmie się remontu, tak, REMONTU, nie wykończenia mieszkania w stanie deweloperskim, nie skłamię jeżeli napiszę, że jest podwójnie ciężko. A jeżeli dołożę do tego fakt, iż przez większość trwania prac mieszkanie byłoby zamieszkałe to poszukiwania odpowiedniej firmy staje się być akcją 'mission impossible'.
Przez firmy jestem albo ignorowana, albo odsyłana z kwitkiem, że nie da się, że przecież moje mieszkanie jest w dobrym stanie (sic!!) albo słyszę taką kwotę, że sama nie mam ochoty na dalszą konwersację z takową firmą. Jeżeli miałabym mieszkanie prosto od dewelopera, najlepiej z docelowym układem ścian, elektryki i podłączeń wszelakiej maści - to problemu nie ma, w ofertach mogę przebierać jak w ulęgałkach. A pracownie projektowe takich klientów witają z otwartymi ramionami.
Nie powiem, nerw zaczyna mnie brać, do spółki z poczuciem bezsilności.
Czy naprawdę każdy kto chce przeprowadzić remont, większy lub mniejszy, musi wyprowadzić się z mieszkania na miesiąc lub dwa? Dlaczego ułożenie glazury czy odmalowanie metra kwadratowego ściany jest 2 razy droższe niż w przypadku nowego mieszkania? (od razu zaznaczam, że skucie płytek czy gruntowanie/drobne naprawy ścian to dodatkowa pozycja w wycenie) Dlaczego każdy idzie na łatwiznę? Ech.
Działam.
Fura wysłanych maili.
Kupa telefonów.
Kilka umówionych spotkań przede mną.
Celuję w drugą połowę kwietnia i liczę, że tym razem się uda :-) Musi heh
Inaczej czeka mnie montowanie komody i stolika z płytek czy fotela z wanny, co swoją drogą mogłoby okazać się całkiem wygodnym, a już na pewno niebywale awangardowym rozwiązaniem ;-) Wyjście z wanną na salony - fiu, fiu może zostałabym prekursorką nowego trendu ;-) Taaaak ;-)
Nic to, jutro pierwsze z serii umówionych spotkań i zobaczymy czy Pan o miłym głosie przez telefon nie zaserwuje mi niemiłej niespodzianki w postaci astronomicznej kwoty jaką zażyczy sobie za spełnienie moich wydumanych wnętrzarskich zachciewajek albo czy nie zmrozi mnie stwierdzeniem, że jak nic przez bite 2 miesiące będę myć się w misce, stołować się w pobliskiej kebabowni a pranie robić u znajomych. Niestety nie mam tego luksusu coby spakować walizki i wybyć na czas remontu z mych skromnych czterech kątów, nie mówiąc już o wyjechaniu w tym czasie na wakacje i grzanie swych zacnych czterech liter w ciepłym słońcu jakieś egzotycznej wysepki. Co prawda wspomniani nieco wyżej znajomi zaoferowali (poza usługami pralniczymi) przygarnięcie nas czyli całej mojej czwórki pod swój dach, ale obawiam się, ba, jestem pewna, że 9 psów (z czego siedem to słodkie małe sardelkowate szczenięta) plus 2 koty (w tym jeden z agorafobią w połączeniu z zaawansowaną ksenofobią) nie rokuje zbyt dobrze ;-) szczególnie dla rzeczonej znajomości ;-)
Popyt nakręca podaż. I o dobrego i przystępnego cenowo fachowca niezwykle trudno. A płacą drogo jednakowoż nie ma się pewności czy zamiast usługi najwyższej jakości nie otrzyma się lekko przypudrowanej partaninki.
No dobrze, ale abstrahując od tematu ekipy remontowej co mi ostaniami czasy spędza sen z oczu ;-) chcę się podzielić moim ostatnim odkryciem ;-) jakim jest okrągły drewniany.... stół ;-) taki z lekka belgijskim wydaniu. Masywny. Prosty. Koniecznie na jednej nodze. Najlepiej na jednej 'iksowatej' nodze ;-)
source
source
source
source
source
Ach gdybym tylko miała miejsce na taki stół...
Fura wysłanych maili.
Kupa telefonów.
Kilka umówionych spotkań przede mną.
Celuję w drugą połowę kwietnia i liczę, że tym razem się uda :-) Musi heh
Inaczej czeka mnie montowanie komody i stolika z płytek czy fotela z wanny, co swoją drogą mogłoby okazać się całkiem wygodnym, a już na pewno niebywale awangardowym rozwiązaniem ;-) Wyjście z wanną na salony - fiu, fiu może zostałabym prekursorką nowego trendu ;-) Taaaak ;-)
Nic to, jutro pierwsze z serii umówionych spotkań i zobaczymy czy Pan o miłym głosie przez telefon nie zaserwuje mi niemiłej niespodzianki w postaci astronomicznej kwoty jaką zażyczy sobie za spełnienie moich wydumanych wnętrzarskich zachciewajek albo czy nie zmrozi mnie stwierdzeniem, że jak nic przez bite 2 miesiące będę myć się w misce, stołować się w pobliskiej kebabowni a pranie robić u znajomych. Niestety nie mam tego luksusu coby spakować walizki i wybyć na czas remontu z mych skromnych czterech kątów, nie mówiąc już o wyjechaniu w tym czasie na wakacje i grzanie swych zacnych czterech liter w ciepłym słońcu jakieś egzotycznej wysepki. Co prawda wspomniani nieco wyżej znajomi zaoferowali (poza usługami pralniczymi) przygarnięcie nas czyli całej mojej czwórki pod swój dach, ale obawiam się, ba, jestem pewna, że 9 psów (z czego siedem to słodkie małe sardelkowate szczenięta) plus 2 koty (w tym jeden z agorafobią w połączeniu z zaawansowaną ksenofobią) nie rokuje zbyt dobrze ;-) szczególnie dla rzeczonej znajomości ;-)
Popyt nakręca podaż. I o dobrego i przystępnego cenowo fachowca niezwykle trudno. A płacą drogo jednakowoż nie ma się pewności czy zamiast usługi najwyższej jakości nie otrzyma się lekko przypudrowanej partaninki.
No dobrze, ale abstrahując od tematu ekipy remontowej co mi ostaniami czasy spędza sen z oczu ;-) chcę się podzielić moim ostatnim odkryciem ;-) jakim jest okrągły drewniany.... stół ;-) taki z lekka belgijskim wydaniu. Masywny. Prosty. Koniecznie na jednej nodze. Najlepiej na jednej 'iksowatej' nodze ;-)
source
source
source
source
source
Ach gdybym tylko miała miejsce na taki stół...
A miało być tak pięknie.
Ale nie będzie. A na pewno nie według założonego planu.
Miesiące przygotowań i poszukiwań poszły na marne, przynajmniej częściowo.
Cóż, wygląda na to, że będziemy mieszkać z Chłopakami wśród składu materiału budowlanych.
Przez czas jakiś, to pewne.
Ekipa remontowa wystawiła mnie do wiatru. Na nieco ponad 3 tygodnie przed zaplanowanym terminem rozpoczęcia prac.
Tak po prostu. Na dobrą sprawę bez słowa sensownego wyjaśnienia. A jeszcze na początku stycznia potwierdzałam termin. Jeszcze tydzień temu ustalałam dodatkowe szczegóły.
Mieszkanie prawie opróżnione. Meble sprzedane - nic to, będzie miejsce na płytki i inne sprzęta.
Ech...
Ale nie będzie. A na pewno nie według założonego planu.
Miesiące przygotowań i poszukiwań poszły na marne, przynajmniej częściowo.
Cóż, wygląda na to, że będziemy mieszkać z Chłopakami wśród składu materiału budowlanych.
Przez czas jakiś, to pewne.
Ekipa remontowa wystawiła mnie do wiatru. Na nieco ponad 3 tygodnie przed zaplanowanym terminem rozpoczęcia prac.
Tak po prostu. Na dobrą sprawę bez słowa sensownego wyjaśnienia. A jeszcze na początku stycznia potwierdzałam termin. Jeszcze tydzień temu ustalałam dodatkowe szczegóły.
Mieszkanie prawie opróżnione. Meble sprzedane - nic to, będzie miejsce na płytki i inne sprzęta.
Ech...
Ha! Znalazłam moje idealne płytki ;-) Właśnie zostały zamówione. Ufff
Ten temat spędzał mi sen z powiek ostatnimi czasy - w desperacji rozpoczęłam nawet poszukiwania podłogi drewnianej. Drewno,rzecz jasna, nie ma sobie równych szczególnie gdy trafiłam na przepiękne dębowe lite dechy - ale cena (!! - wybrałam chyba najdroższy model z oferty) i jednak wizja, że mój harmonogram prac zda się psu na budę a przede wszystkim perspektywa mieszkania w rozbabranym lokum przez 2 razy dłuższy czas niż zakładałam sprawiła że mój zapał remontowy zmalał niemal do zera.
Ale wówczas trafiłam na nie ;-) Przepiękne Orchidea Gardenia z serii Just Life w kolorze Beige Muschio:
Mają wymiar taki jaki szukałam: 16x100. Do tego są rektyfikowane, czyli mam nadzieję mieć fugę możliwie najmniejszą i zapowiadają się, że będą idealnie równe, bez wybrzuszeń na długości - no bajka jednym słowem ;-) Mają fajny jasny kolor, w miarę jednolitą strukturę. Jednym słowem powinny dać efekt taki jaki oczekuję :-)
I jeszcze małe porównanie z innym kolorem z tej serii:
Nie będą też zimne ;-) Planuję użyć jednostronnych mat grzewczych w newralgicznych miejscach coby dały efekt 'ciepłej podłogi'. Choć ja jak i mój Ł. jesteśmy z tych zimnolubnych. Ale coby mi goście nie narzekali, że zimno im w stópki - będzie ciepło :-)
Teraz przede mną kolejne wybory...
Uch, połowa stycznia za pasem a przede mną jeszcze tyle wyborów!
Remontowych, rzecz jasna ;-)
Sądziłam, że czym jak z czym ale płytki o tego czasu będą już wybrane.
Ba! Byłam przekonana, że zamówienie będzie już złożone, zaliczka zapłacona.
Nic bardziej mylnego. Wiele wycieczek do sklepów a my dalej nie dokonaliśmy wyboru...
Ostatnio z jednej z wycieczek wróciliśmy z wypożyczonymi wzorami płytek.
(Raju, ale one są ciężkie!!)
Oto one:
Szare Castelverto Ceramiche z kolekcji Aequa w kolorze Cirrus <<KLIK>>
Na wzorniku są 2 rozmiary: 20x80, 13,3x80 oraz mozaika
Orzechowe Flaviker z serii Dakota w odcieniu Avana <<KLIK>>
Oraz pięknie bielone Roca z kolekcji Yellowstone w odcieniu Forest <<KLIK>>
Rozmiar: 24,5x101
Wracając do domu byłam przekonana, że wśród wybranej trójki są te idealne.
Niestety, w domu nieco się rozczarowałam.
Szare Castelvarto - ładne, ale jednak chyba najmniej przypominają drewno, bo.... są szare?
Flaviker - hmm te mocne odcięcie w kolorze między płytkami mnie zniechęciło, no i chyba są zbyt podobne do desek, które mam obecnie na podłodze.
Roca - odcień piękny, chyba właśnie czegoś takiego szukam, ale są za duże. Niestety występują tylko w jednym rozmiarze 24,5x101cm. Przy moim skromnym metrażu są po prostu za toporne (wystarczy zobaczyć jak niknie biała listwa ścienna w zestawieniu z tymi płytkami).
Hmm, chyba jednak płytki o szerokości 20 a najlepiej poniżej 15 cm będą lepsze (obecne deski barlineckie mają elementy o wymiarach 9x85)
A tutaj jeszcze małe porównanie:
Nic to szukam dalej....
Może jednak jestem w błędzie?
Jak sądzicie?
Niestety, w domu nieco się rozczarowałam.
Szare Castelvarto - ładne, ale jednak chyba najmniej przypominają drewno, bo.... są szare?
Flaviker - hmm te mocne odcięcie w kolorze między płytkami mnie zniechęciło, no i chyba są zbyt podobne do desek, które mam obecnie na podłodze.
Roca - odcień piękny, chyba właśnie czegoś takiego szukam, ale są za duże. Niestety występują tylko w jednym rozmiarze 24,5x101cm. Przy moim skromnym metrażu są po prostu za toporne (wystarczy zobaczyć jak niknie biała listwa ścienna w zestawieniu z tymi płytkami).
Hmm, chyba jednak płytki o szerokości 20 a najlepiej poniżej 15 cm będą lepsze (obecne deski barlineckie mają elementy o wymiarach 9x85)
A tutaj jeszcze małe porównanie:
Nic to szukam dalej....
Może jednak jestem w błędzie?
Jak sądzicie?
pinterest.com
Drodzy Czytelnicy ;-)
Cały zespól MyInteriorCats (znaczy ja wespół z Chłopakami ;-) ) życzy Wam
zdrowych, pogodnych Świąt
w ciepłej rodzinnej atmosferze
zasobnego Mikołaja ;-)
oraz samych delicji na wigilijnym stole ;-)
Drodzy Czytelnicy ;-)
Cały zespól MyInteriorCats (znaczy ja wespół z Chłopakami ;-) ) życzy Wam
zdrowych, pogodnych Świąt
w ciepłej rodzinnej atmosferze
zasobnego Mikołaja ;-)
oraz samych delicji na wigilijnym stole ;-)















.jpg)

















