MyInteriorCats się remontuje ;-)
Taaaak przestawianie dekoracji to za mało. Pora poprzestawiać nieco ściany ;-)
Od dobrych kilku tygodni spędzam wieczory z ołówkiem w dłoni. Mierzę. Liczę. Kombinuję.
Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, jeżeli dopnę budżet, to jeszcze w lutym/marcu ruszam z pracami!
Tymczasem zapraszam Was do pięknych, loftowych wnętrz. Dopracowanych w każdym detalu. Z odrobiną paryskiego szyku rodem z Nowego Jorku ;-) Niesamowity apartament projektu Macieja Zienia. Tak, tak tego Zienia ;-) Choć Zień Home działa na rynku bodaj od 2010 roku, to ja, dyletantka wnętrzarska ;-) na wnętrza i meble tego już-nie-tylko-modowego projektanta trafiłam stosunkowo niedawno. Maciej Zień, obok projektów indywidualnych (tworzonych nierzadko dla jego wiernych klientek ;-) ) zrealizował wiele projektów komercyjnych, w tym apartamenty pokazowe w inwestycji Woronicza Qbik, restaurację Chez Belier i dom pokazowy w Walentowie. Flagową przestrzenią marki pozostaje zaprojektowany w paryskim stylu salon projektanta przy ul. Mokotowskiej 57, gdzie mieści się także biuro Zień Home. Ja jednak chcę Wam przybliżyć wnętrza jednego z apartamentów w inwestycji Woronicza Qbik.
Lofty pokazowe Zień Home, osiedle Qbik Woronicza. Loft Manhattan. / fot. mat. prasowe
Lofty pokazowe Zień Home, osiedle Qbik Woronicza. Loft Manhattan. / fot. mat. prasowe
Lofty pokazowe Zień Home, osiedle Qbik Woronicza. Loft Manhattan. / fot. mat. prasowe
Lofty pokazowe Zień Home, osiedle Qbik Woronicza. Loft Manhattan. / fot. mat. prasowe
Lofty pokazowe Zień Home, osiedle Qbik Woronicza. Loft Manhattan. / fot. mat. prasowe
Lofty pokazowe Zień Home, osiedle Qbik Woronicza. Loft Manhattan. / fot. mat. prasowe
Słowa komentarza zdają się być zbędne w tym przypadku. Za każdym razem gdy spoglądam na te wnętrza pozostaję w niemym zachwycie. Ta przestrzeń. Kolory. Po prostu pięknie. Prawda ?;-)
Mogłabym spakować walizkę. Zgarnąć chłopaków i już jutro zaparzyć sobie herbatę, usiąść wygodnie na tej przepastnej kanapie i delektować się otaczającą mnie harmonią ;-)
A do samego Macieja Zienia jeszcze powrócę. I to niebawem. Przy okazji innego, ale w dalszym ciągu wnętrzarskiego tematu :-)
Taaaak przestawianie dekoracji to za mało. Pora poprzestawiać nieco ściany ;-)
Od dobrych kilku tygodni spędzam wieczory z ołówkiem w dłoni. Mierzę. Liczę. Kombinuję.
Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, jeżeli dopnę budżet, to jeszcze w lutym/marcu ruszam z pracami!
Tymczasem zapraszam Was do pięknych, loftowych wnętrz. Dopracowanych w każdym detalu. Z odrobiną paryskiego szyku rodem z Nowego Jorku ;-) Niesamowity apartament projektu Macieja Zienia. Tak, tak tego Zienia ;-) Choć Zień Home działa na rynku bodaj od 2010 roku, to ja, dyletantka wnętrzarska ;-) na wnętrza i meble tego już-nie-tylko-modowego projektanta trafiłam stosunkowo niedawno. Maciej Zień, obok projektów indywidualnych (tworzonych nierzadko dla jego wiernych klientek ;-) ) zrealizował wiele projektów komercyjnych, w tym apartamenty pokazowe w inwestycji Woronicza Qbik, restaurację Chez Belier i dom pokazowy w Walentowie. Flagową przestrzenią marki pozostaje zaprojektowany w paryskim stylu salon projektanta przy ul. Mokotowskiej 57, gdzie mieści się także biuro Zień Home. Ja jednak chcę Wam przybliżyć wnętrza jednego z apartamentów w inwestycji Woronicza Qbik.
Lofty pokazowe Zień Home, osiedle Qbik Woronicza. Loft Manhattan. / fot. mat. prasowe
Lofty pokazowe Zień Home, osiedle Qbik Woronicza. Loft Manhattan. / fot. mat. prasowe
Lofty pokazowe Zień Home, osiedle Qbik Woronicza. Loft Manhattan. / fot. mat. prasowe
Lofty pokazowe Zień Home, osiedle Qbik Woronicza. Loft Manhattan. / fot. mat. prasowe
Lofty pokazowe Zień Home, osiedle Qbik Woronicza. Loft Manhattan. / fot. mat. prasowe
Lofty pokazowe Zień Home, osiedle Qbik Woronicza. Loft Manhattan. / fot. mat. prasowe
Słowa komentarza zdają się być zbędne w tym przypadku. Za każdym razem gdy spoglądam na te wnętrza pozostaję w niemym zachwycie. Ta przestrzeń. Kolory. Po prostu pięknie. Prawda ?;-)
Mogłabym spakować walizkę. Zgarnąć chłopaków i już jutro zaparzyć sobie herbatę, usiąść wygodnie na tej przepastnej kanapie i delektować się otaczającą mnie harmonią ;-)
A do samego Macieja Zienia jeszcze powrócę. I to niebawem. Przy okazji innego, ale w dalszym ciągu wnętrzarskiego tematu :-)
Taaaa.
Ktoś tu szumnie zapowiadał zmiany.
Wstyd mi nieco, nie powiem.
Ale cóż począć. Niemoc twórcza.
Czy raczej moce twórcze od czasu jakiegoś ukierunkowane są w innym kierunku.
Ale nieśmiało wyglądamy z Zorrkiem.
Puszczamy oczko ;-) i liczymy że ktoś tu jeszcze wpada czasem ;-)
Dzień dobry ;-)
Dzisiaj kontynuacja 'francuskiej serii' ;-)
I śniadanie z lekka francuskim wydaniu..
Lubicie śniadać na słodko ?:-)
Miłego dnia! :-)
Buszując na pintereście natrafiłam na serię 10 alternatywnych plakatów do Disney'owskich produkcji autorstwa Rowana Stocks-Moore'a.
Bardzo przypadły mi do gustu, a szczególnie jeden, który stał się mocną ;- inspiracją do powstania powyższej grafiki.
Temat jak najbardziej na czasie bo:
1. sezon na jabłka własnie wystartował
2. są bardzo poprawnie politycznie ;-)
A ja jako zadeklarowany owocożerca ;-) właśnie otworzyłam sezon szarlotkowy ;-)
Choć po prawdzie sezon na dobrą domową szarlotkę pachnącą cynamonem i zaserwowaną na ciepło z lodami waniliowymi trwa u mnie przez cały rok.
I cieszy mnie, że jabłka są obecnie tak popularne. Oby ta moda trwała jak najdłużej.
Bo nie ma jak pachnące soczyste polskie jabłka, prawda ?;-)
Rowan Stocks Moore
by MyInteriorCats ;-)
Taka moja mała wariacja na temat niedawno wspomnianego plakatu 'Le Chat'.
I nieśmiała zapowiedź nadchodzących zmian ;-)
Kasiu, Le Kota dedykuję Tobie ;-)
Twój komentarz stał się inspiracją i sprawił, że po latach ponownie sięgnęłam po pióro (ale tym razem elektroniczne) ;-)
pinterest.com
Halo?
Oj, to już ponad miesiąc mojej blogowej niebytności.
Jakby ktoś był zainteresowany to tak, jestem, żyję, mam się dobrze (chyba ;-) ). Chłopaki też.
Zaglądam to tu to tam. Na pinteresta. Wertuję nowe (zimowe!) katalogi. Buszuję po sieci. Szukam inspiracji. I pomysłu na ten kawałek mojej(??) przestrzeni wirtualnej.
Niby coś tam kiełkuje. Nieśmiało przybiera kształty, nie, zarysy jednak. Hm...
I tak trwam czas już jakiś. Bo chciałabym aby było wyjątkowo. A przynajmniej inaczej.
Ciekawiej.
Tak.. no tak twórczo, w żadnym razie nieodtwórczo, oj nie.
pinterest.com
Z lekka inspirująco.
Nieco kreatywnie. Może i odrobinę zaskakująco.
pinterest.com
Tak sobie myślę, że po co komu kolejne, niekoniecznie udane kadry mej wielkomiejskiej dziupli w betonowym mrówkowcu. Tyle, że z nową poduchą. Kubkiem czy kawałkiem świecznika. To wszystko już było. Gdzieś. U kogoś. Więc po co powielać.
Ale też nic na siłę. Od bycia wtórnym gorsza byłaby jednak oryginalność taka trącąca plastikiem. Sztucznością.
Przerostem własnego ego.
Ocierająca się wręcz o śmieszność.
pinterest.com
Toteż szukam(y) swej własnej drogi.
Halo?
Oj, to już ponad miesiąc mojej blogowej niebytności.
Jakby ktoś był zainteresowany to tak, jestem, żyję, mam się dobrze (chyba ;-) ). Chłopaki też.
Zaglądam to tu to tam. Na pinteresta. Wertuję nowe (zimowe!) katalogi. Buszuję po sieci. Szukam inspiracji. I pomysłu na ten kawałek mojej(??) przestrzeni wirtualnej.
Niby coś tam kiełkuje. Nieśmiało przybiera kształty, nie, zarysy jednak. Hm...
I tak trwam czas już jakiś. Bo chciałabym aby było wyjątkowo. A przynajmniej inaczej.
Ciekawiej.
Tak.. no tak twórczo, w żadnym razie nieodtwórczo, oj nie.
pinterest.com
Z lekka inspirująco.
Nieco kreatywnie. Może i odrobinę zaskakująco.
pinterest.com
Tak sobie myślę, że po co komu kolejne, niekoniecznie udane kadry mej wielkomiejskiej dziupli w betonowym mrówkowcu. Tyle, że z nową poduchą. Kubkiem czy kawałkiem świecznika. To wszystko już było. Gdzieś. U kogoś. Więc po co powielać.
Ale też nic na siłę. Od bycia wtórnym gorsza byłaby jednak oryginalność taka trącąca plastikiem. Sztucznością.
Przerostem własnego ego.
Ocierająca się wręcz o śmieszność.
pinterest.com
Toteż szukam(y) swej własnej drogi.
pinterest.com
Nabieram(y) dystansu. I nieco zmieniam(y) punkt widzenia.
pinterest.com
Prawda, że piękny? ;-)
Ten koci plakat chodzi za mną od kiedy zobaczyłam go stojącego na portalu kominkowym obok zdjęcia Jane Birkin i Sergea Gainsbourga:
pinterest.com
Zdjęcie powyżej przewinęło się już przez bloga mego, a na tę kocią grafikę trafiłam niejednokrotnie przy okazji kolejnych buszowań na pinterescie ;-)
pinterest.com
No urzekła mnie okrutnie ;-)
I im dłużej się jej przyglądam tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że idealnie odnalazłaby się w myinteriorcatsowych wnętrzach ;-)
pinterest.com
Sama grafika jest autorstwa Mini&Maximus (o ile dobrze wygooglowałam;-) ) - kalifornijskiej firmy specjalizującej się w nietuzinkowych dziecięcych ubrankach produkowanych z naturalnych tkanin i przy użyciu 'eco-fiendly' technologii oraz ozdobionych niebanalnymi nadrukami. Dla zainteresowanych link do witryny Mini&Maximus - i choć tematyka mody dziecięcej czy designu nie jest mi specjalnie bliska, to muszę przyznać, że niektóre fatałaszki z chęcią przemyciłabym do własnej szafy ;-)
A skoro już przy dziecięcych klimatach jestem to Le Chat nieźle wyglądałby i w pokoju jakiejś małoletniej persony;-)
pinterest.com
pinterest.com
Ja jednak, z wiadomych względów, wolę Go w nieco bardziej 'dorosłych' stylizacjach
pinterest.com
A w połączeniu z innymi kocimi grafikami owej marki - no bomba :-) Sami zobaczcie:
pinterest.com
G-e-n-i-a-l-n-e :-)
I jeszcze jedna wariacja oryginalnego Le Chat'a
pinterest.com
Teraz sprawa nieco trudniejsza - gdzie w PL taką grafikę dostać? Kto wie?
Ja znalazłam ją tylko w sklepie MadeByAGirl - ale żeby samą grafikę sprowadzać aż z innego kontynentu? Eeee, może jednak w jakimś rodzimym sklepie znajdę?
ze mną, a jakże :-)) hehe
Taaaa, jak widać powyżej miało to być sielskie śniadanko podane do łóżka, ale godzinę mamy za późną nawet na późną kolację ;-)
No ale cóż - tak to bywa gdy niezgrabny paluch omsknie się i pacnie DELETE wprost na karcie pamięci poczciwego nikona.... Ale jak widać nieco klikania i voilà - niesforne pliczki zostały odzyskane.
Nie wiem jak Wy, ale ja lubię śniadać w łóżku. Lubię popijać sobie ciepłą herbatkę. Stópki trzymać pod jeszcze ciepłą kołdrą. Lubię jak chłopaki, a w zasadzie Tit, bezczelnie próbuje podprowadzić szyneczkę z kanapki ;-) Lubię jak taki stan rzeczy trwa przynajmniej z godzinkę. I lubię jak takie śniadanko przychodzi do mnie samo ;-)
Taaaa, w praktyce rzecz opisana wyżej nie dzieje się często. Szczególnie rzadko taca z prowiantem przychodzi do mnie sama. Niemniej fakt owy nie przeszkadza mi zbytnio w sprowadzaniu do domu coraz to nowych tac i tacek maści wszelakiej tak jakbym w domu miała co najmniej 5 (aktywnie użytkowanych) sypialni z podwójnym łóżkiem a każda miałaby być co rano potraktowana roomservice'owym śniadaniem ;-)
Jakby ktoś podobnie jak ja ;-) był tackowym mankiem to polecam zajrzeć do Lilli i jej butiku, gdzie wybór tackowych cacek jest naprawdę szeroki. Właśnie stamtąd pochodzi mój nowy, biały;-) ażurowy nabytek, a który wpadł mi w oko już jakiś czas temu. Podobnie jak białe marokańskich misy z rantem w wersji XL ;-)
Ale pozostając przy łóżkowych ;-) tematach to od czasu już jakiegoś poszukuję nowej narzuty na ikeowskiego metalowca, który nota bene był 'od zawsze' moim marzeniem - no może nie samo łóżko z ikei ;-) co właśnie metalowa rama z węzgłowiem. Niemniej pragnienie swe zaspokoiwszy chętnie wymieniałabym je na takie z tapicerowanym zagłówkiem coby wygodniej czytało się i śniadania wciągało...ale wracając do rzeczonej narzuty ;-) to sprawa nie jest taka prosta bo uświadczenie takowej w odpowiednio dużym rozmiarze (o szerokości minimum 280cm) do tego wykonanej z naturalnych surowców (z bawełny lub lnu), w kolorze białym (choć ostatnio skłaniam się ku szarości) a co więcej w przyzwoitej cenie, okazuje się być sprawą niemal awykonalną. Poza wspomnianą ikeą, gdzie wybór jest raczej skromny i zara home, gdzie wybór może jest większy ale ceny hmm ceny nie idą w parze z jakością surowców z jakich narzuty są wykonane, pozostaje mi chyba tylko zamówienie narzuty na wymiar, podług mojego widzimisię co z kolei dość mocno uszczupliłoby zawartość mojego portfela, a czego rzecz jasna chciałabym uniknąć zważywszy na fakt, iż w posiadaniu jestem 8 sprytnych kocich łapek, które nie raz już dokonały wnętrzarskiego armagedonu. Ale żeby kota nie dostać ;-) zrelaksujmy się nieco i pocieszmy oczy pięknie pościelonymi łóżkami ;-)
pinterest.com
pinterest.com
pinterest.com
pinterest.com








































