Easter

Minimalistic

Tuesday, April 15, 2014


Miało być minimalistycznie.
A będzie bardzo minimalistycznie ;-)
Kilka porcelanowych zajęcy. Garść przepiórczych jaj. A wszystko otulone bielą i nieco okraszone srebrem.


Na więcej czasu nie będzie. Ale tak jest dobrze - podoba mi się :-)


Rzeżucha, rzutem na taśmę, wysiana została w Lene'owych skorupach - ciekawe czy się zazieleni do niedzieli, hm? ;-) Ba, ciekawe czy w ogóle wzejdzie hehe ;-)
Szafirki czekają na wysadzenie do koszy. Balkonowe bukszpany jeszcze w sklepie ;-) Meble na balkon nadal nie wybrane. Podobnie jak świąteczne menu wciąż nieskompletowane :-|
Niedobrze, oj niedobrze ;-)
Czy tylko ja tak daleko w lesie?;-)



You Might Also Like

30 comments

  1. Dasz radę, Małgosiu ;) U mnie jest tak, że na co starczy czasu, to będzie zrobione, a co nie jest zrobione to później okazuje się, że wcale nie było takie ważne ;).
    Jestem u rodziców i praktycznie od początku przyjazdu słyszę "na święta"- moja mama potrafiła zawsze sprawić, że zanim święta przyszły, to już mieliśmy ich dość :P. Dlatego ja na luzie, przynajmniej u siebie ;).
    Dekoracje piękne, takie proste właśnie lubię :). Chociaż do siebie w tym roku nie kupiłam/robiłam praktycznie żadnych ozdób na Wielkanoc, to jednak nie mogłam się oprzeć i jakieś ceramiczne zające, jaja itp. kupiłam do rodziców ;).
    Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego dzionka :)***

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniu, w moim rodzinnym domu podobnie hihi - co najmniej na 2 tygodnie przed (albo i jeszcze wcześniej) ruszały świąteczne porządki i wszelkie około-świąteczne przygotowania ;-) U siebie nie daję się zwariować, czego efekty widać - mało co jest zrobione hihi ;-)
      Uściski przesyłam :-)))

      Delete
  2. Prosto i z klasą Małgosiu. Pozdrawiam

    ReplyDelete
  3. ja też w głębokim lesie, ale nie przejmuję się tym i u mnie też będzie prosto i miminalistycznie :)

    buźka :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. grunt to nie dać się zwariować ;-)
      Uściski :-)

      Delete
  4. EEE nie... ja też do wyjścia z lasu mam całe kilometry ;-). Nic się nie przejmuj ;-)... Ozdoby też będą u mnie bardzo bardzo ;-)... ale co tam. Pozdrawiam i dobrego dnia ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. widzę że nie sama ganiam po lesie hihi ;-) tak, trzeba wrzucić na luz :-)
      Pozdorwionka przesyłam :-)

      Delete
  5. Piękny ten pojemnik "na jajka" :) bardzo gustowny!

    ReplyDelete
  6. ślicznie....
    U mnie tez bardzo skromnie. Zajace i kury i kilka drewnianych pisanek...Ale tak własnie mi sie podoba:) Buziaki i Wesołych Świąt!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ha! Moje drewniane jajcory wciąż w 'surowej' postaci ;-) i chyba tak zostaną do kolejnej Wielkanocy hihi
      Za życzenia dziękuję pięknie i tym samym się odwdzięczam (widzę, że przezornie już teraz;-) fakt, biorąc pod uwagę moją ostatnią blogową aktywność kolejny post wypadnie po świętach hehe ale ale może jeszcze zdążę zmontować świąteczne życzenia;-) )
      Uściski przesyłam :-)

      Delete
  7. Jajka i zając dały radę, bez pomocy wzorków i kolorków udźwignęły świąteczną atmosferę :) Poza tym, przepiórcze są bardzo smaczne (ugotowałaś? ;) Hołduję dekoracyjnemu minimalizmowi, oczywiście, chociaż w tym roku zatęskniłam do stołowej surowości i w ruch oprócz siana, lnu i nakrapianych jaj poszedł jeszcze szary pognieciony papier. Tak czy siak, minimalizm i biel górą ;) Miłej środy (choć szara i bura jakaś ...)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ha! nie miały wyjścia - muszą dać radę. Było jeszcze co nieco piórek kuraczych, ale Chłopaki wespół rozpracowały cały tegoroczny zapas - czyli pewnie wszystkie upchnięte gdzieś pod kanapą ;-)
      Generalnie jestem amatorem jajków wszelakich ;-) a przepiórcze należą do moich top 5 ;-) Próbowałaś te od zielononóżki kuropatwianej?;-)
      Oj tak środa ta jakaś taka nie bardzo, ale reszta tygodnia ma być słoneczna ;-) Uściski :-)

      Delete
    2. Uwielbiam jajka (prawie tak samo jak koty ;) Od zielononóżki też :) Na miękko to mój hit, a potem już po kolei, jak leci ;)

      Delete
    3. Ha! to kolejna rzecz, która nas łączy hehe
      Na miękko ze szparagiem - genialne ;-) albo w koszulkach z sosem holenderskim ;-) albo.. albo lepiej nie bo jeszcze chwila a pracowa klawiatura utopi się w mojej ślinie :-)
      Ale koty to chyba nie w menu, hę ?;-P

      Delete
    4. Koty nie, za dużo futra hehe ;)

      Delete
    5. uch Chłopaki są bezpieczne :-P Ale zaraz zaraz przecież są jeszcze sfinksy bezfutrowe,,,

      Delete
  8. Pięknie! Cudne zające, ale to szklane cudo ze srebrem powala na kolana! Ja nie mam ani pół dekoracji świątecznej i chyba mieć nie będę bo nie zdążę. Okna nawet brudne jeszcze, w domu bałagan... ale co tam. Będzie jak będzie, w tym roku czas po prostu mnie wyprzedza i zostaję daleko w tyle. Tygrynia nam się pochorowała, więc skupiona jestem na niej. Buziaki dla Twoich Futer dzisiaj zatem po wielokroć :)))) I dla Ciebie too :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj Madziu, a co się dzieje z Tygrynią? Mam nadzieję, że to nic poważnego :-)
      Ściskam Was mocno, a Futra podwójnie :-)))

      Delete
    2. Poważnego niestety :( ale uchwyciłam się tego, że szansa jest :)) więc cieszę się jak wariatka. I O Tygrynię naszą walkę toczyć będziemy nie tylko rękami weta, ale i dobrą energią :))))) Futra od Ciebie wyściskam i proszę zrobić to samo :)))) buźka!

      Delete
  9. Taki minimalizm wystarczy aby podkreślić Świeta. Nie uważam aby trzeba było tu przesadzać z dekoracjami.
    Podoba mi się Twój minimalizm, tym bardziej, ze określa Ciebie i Twój styl :)))
    Miłego popołudnia życzę, buziaki ślę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję Marysiu :-)
      Tak, mniej znaczy więcej :-)
      Uściski przesyłam :-)

      Delete
  10. te przepiórcze jajeczka są po prostu śliczne i same w sobie są najwdzięczniejszą dekoracją i pojemnik bardzo mi się podoba :)

    ReplyDelete
  11. Zajce sa genialne ! U mnie też w tym roku dekoracje będą mniej niż skromne . Za to przyzwyczaiłam się do myśli o wyjezdzie do Pragi i wciąż się nie mogę sobie nadziwić , ze nie dopatrzyłam akurat wypadającego w święta szkolenia . Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. No to czekają Cię naprawdę nietypowe święta, Kasiu ;-) (w Czechach nie obchodzą świąt?;-) )
      Uściski :-)

      Delete
    2. No właśnie nie wiem , a może tylko weterynarze tacy mało kościołowi są :) to szkolenie dla ortopedów , a ci to z reguły płeć brzydsza więc gotują i przygotowują święta ich żony . Ja zawsze jak odmieniec się czuję z racji płci w tym zawodzie ;)

      Delete
  12. Bardzo ładnie i prosto. Też tak lubię i też z braku czasu nie robię wszystkiego. Nic się nie stanie :) ważne, żeby jajka były :) pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokładnie, jajka są - możemy świętować hihi ;-)
      Pozdrowienia ślę :-)

      Delete

Dziękuję za Twój komentarz :-)