blackboard

Frontdoor makeover

Saturday, February 08, 2014


Ufff udało się! :-)
W piątek pochwyciłam wałek w dłoń i tak oto typowe blokowe drzwi, nieco sfatygowane i w paskudnym kolorze, przeszły mały lifting ;-)

Na przemianę czekały naprawdę długo. Głównie za sprawą mojego braku doświadczenia w pędzlowaniu ;-) innych powierzchni niż gładzie gipsowe czy drewno. Wątpliwości było co nie miara. Bądź co bądź to drzwi wejściowe. Jakbym sknociła robotę czekałby mnie niemały wydatek ;-) Co prawda w zanadrzu miałam plan B w postaci naklejki drzwiowej, ale na szczęście nie muszę wprowadzać go w życie.

Do piątku nie miałam do czynienia z farbą tablicową - niemniej po dokładnym zapoznaniu się z tematem, sprawa wydawała się być przysłowiową bułką z masłem. Czego to ludzie nie ubrali w tablicówkę - z powodzeniem rzecz jasna. Ja dodatkowo miałam plan potraktowania drzwi farbą magnetyczną co by mieć 2 w 1. W tym kierunku poczyniłam nawet odpowiednie zakupy, ale jak to ze mną bywa nie doszacowałam, czy może raczej przeszacowałam czas potrzebny na całą akcję i summa summarum w ruch poszła sama farba tablicowa.

Słowo się rzekło i w piątkowy poranek zakasałam rękawy i ruszyłam z odpowiednim osprzętem na drzwi ;-) Było szpachlowanie dziur - niestety poprzedni właściciele sprawili sobie wątpliwej urody ogranicznik do drzwi (taki jaki stosowany się np. na klatkach schodowych :-| ) na domiar złego niewłaściwie zamontowany czego efektem było powstanie niezbyt efektownych dekoracji w postaci kilku paskudnych dziur. Później w ruch poszedł papier ścierny co by zmatowić nieco powierzchnię. Kolejnym etapem było wymontowanie wystających elementów takich jak klamka czy wizjer. Oj cóż to byłą za nierówna walka. O ile z wizjerem poszło mi gładko - pięknie udało się go wykręcić, to z klamką było nieco gorzej - śrub żadnych, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Podważyć też nie było gdzie. Ale od czego jest wujek Google ;-) Kilka filmików instruktażowych traktujących o wymianie klamek, aż w końcu trafiłam na ten właściwy. Klucz motylkowy! Bingo! Jak dobrze, że miewam naturę chomika i nie wyrzucam tych sprytnych kluczy montażowych z IKEA ;-) Było jak znalazł ;-) Teraz tylko zostało oklejenie taśmą malarską newralgicznych elementów i mogłam w końcu otworzyć puszkę tablicowego Fluggera. Puszka 0,38l spokojnie wystarczy na 2-krotne pomalowanie drzwi. Przy pierwszej warstwie było nieco problemów bo mimo przeszlifowania powierzchni wałek 'ślizgał' mi się po drzwiach, a farba nie bardzo chciała przywierać. Jako że malowałam od dołu ku górze (choć wiem, że powinno robić się odwrotnie ;-)) to gdy skończyłam od razu zaczęłam malować raz jeszcze bo dół był suchy. Tym razem było dużo lepiej - po pomalowaniu rudy kolor drzwi prawie nie przebijał spod farby. Grzecznie odczekałam 3 godziny po czym ponownie ruszyłam z wałkiem na drzwi :-) Gdybym miała więcej czasu położyłabym jeszcze jedną warstwę (to co zostało w puszcze spokojnie by wystarczyło), ale nie jest źle :-) Drzwi wyglądają jak najprawdziwsza tablica :-) Za 2-3 dni, jak farba się utrwali, nie omieszkam potraktować ich kredą ;-)


Jak widać ekipę miałam pierwsza klasa ;-) Pierwotnie chłopaki dostali eksmisję do łazienki. Ale, że niezłą awanturę mi urządzili - skapitulowałam i malowaliśmy w trójkę ;-)

Nieco się obawiałam czarnej plamy na ścianie ;-) tym bardziej, że po metamorfozie jaką zafundowała swoim drzwiom (nota bene identycznym jak moje) Marta z LostInTime, byłam pełna wątpliwości czy aby na pewno czerń do dobry wybór. Z perspektywy czasu sądzę jednak, że dobry :-) Efekt końcowy mnie ukontentował. Co więcej myślę że, złote okucia drzwi zyskały na tle czarnych drzwi :-)


***


Dobrej nocy! :-)


You Might Also Like

24 comments

  1. Pierwszy raz do Ciebie trafiłam i bardzo mi się podoba i lampa i poduszki i te frędzle przy kluczach. Gdzie można takie zdobyć???
    Magda P.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jeśli chodzi o frędzle to zakupiłam je w Zara Home - tam zawsze jest duży wybór. Lampa to zakup w http://www.houseofideas.de/ ale dostępna jest również http://www.villadecor.pl/. Poduszki to moja produkcja ;-) uszyte z serwetek stołowych zakupionych w Zara home.

      Delete
  2. Zawsze będę powtarzać, że tablicówka to lek na wszystkie kłopoty wnetrzarskie:-)
    Drzwi wyglądają rewelacyjnie!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję Magdo :-)
      Ha! ja już się zastanawiam co by jeszcze pacnąć farbą tablicową :-) hihi

      Delete
  3. Super! Ogromna przemiana a i ekipy pozazdrościć :) Ja też przymierzam się do potraktowania naszych drzwi taką farbą. Malowaliśmy już na biało, potem na czerwono - wiosną przyjdzie czas na tablicową. My też w każdym przypadku takich działań mamy pomocników :)))
    Uściski!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Muszę przyznać, że takie drzwi wyglądają naprawdę dobrze :-) jak do tej pory efekt malowania taką farbą widziałam tylko na fotografiach, na żywo wygląda równie atrakcyjnie :-) Toteż z pełnym pełnym przekonaniem polecam :-)
      A ekipa jest niezastąpiona we wszelkich działaniach ;-) nie tylko malarskich ;-)
      Pozdrawiam! :-)

      Delete
    2. A jakim wałkiem malowałaś?

      Delete
    3. malowałam wałkiem z gąbki, wedle producenta właśnie do malowania drzwi, szafek itp.

      Delete
    4. I przyszedł na nas czas :) Właśnie czekamy, aż wyschnie pierwsza warstwa (jeszcze godzina) i będzie malowana druga. Taki prezent od Męża na rocznicę, wiedział, że to jedno z moich marzeń z cyklu wnętrzarskich ;) Więc pomimo, że padnięty po pracy, zabrał się za malowanie, kupując uprzedni i farbę i potrzebne akcesoria :) Pozdrawiam Cię serdecznie i bardzo dziękuję za odwiedziny i życzenia :) Buziaki!!!!

      Delete
    5. tablicowe drzwi to naprawdę super sprawa :-) na pewno będziecie z nich zadowoleni :-) a ja oczywiście czekam na zdjęcia na Twoim blogu:-)
      Ściskam :-)

      Delete
  4. Efekt przed i po bez porównania Świetna robota :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję! :-) teraz nie mogę się nadziwić, że tyle czasu zwlekałam, bo malowanie tablicówką to naprawdę bułka z masłem ;-)

      Delete
  5. Drzwi prezentują się świetnie. Ja miałam taki sam dylemat z moimi. Te łazienkowe malowałam bez obaw bo zawsze można kupić nowe. Te wejściowe to już inna sprawa. Ale brąz tak mi wadził, że się ostatecznie zmobilizowałam. U mnie nie są czarne bo to najciemniejszy kąt mieszkania. Są za to szare tak jak wybrane ściany w mieszkaniu. Kazałam sobie od razu wymieszać ten sam kolor na ściany i na drewno. Brawo za odwagę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję Lillo :-) Ja też wahałam się czy czarne to aby nie za ciemny kolor bo tak dużych elementów w tym kolorze nie posiadam w mieszkaniu. W pierwotnym zamyśle chciałam je pomalować na biało, ale podejrzewam, że z efektu nie byłabym zadowolona bo zapewne nie udałoby mi się uzyskać idealnie gładkiej białej powierzchni. Tablicówka ma tę przewagę nad innymi, że jakby jej nie nakładać to po wyschnięciu nie widać kierunku malowania :-) a matowa porowata powierzchnia ukrywa wszelkie niedoskonałości. Przyznam, że kusiła mnie tablicówka w kolorze szarym i gdybym takową miała na podorędziu pacnęłabym drzwi na szaro. Może jak czarne mi się opatrzą to przemaluje je właśnie na szaro :-)
      Pozdrawiam! :-)

      Delete
  6. Maggie jestem zachwycona Twoimi nowymi drzwiami:) jest cudnie i koniecznie też muszę to zrobić:)
    moje drzwi mają paskudny brązowy kolor i na wiosnę to zmienię... to pewne:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję Aniu :-) Zdecydowanie polecam taki sposób liftingu drzwi :-)

      Delete
  7. Przepiękne są :) i pasują do komódki teraz ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. :-))) komoda nie jest aż tak ciemna, to czarnobrązowy ikeowski hemnes :-)

      Delete
  8. O rany...jak to super wygląda. Gapię się na to i gapię...koniec, bo dziś nic przez te Twoje drzwi nie zrobię, a tu poniedziałek...

    ReplyDelete
  9. Super! Ale się cieszę, że się odważyłaś!!! :)))) Zmiana totalna! Sio z rudymi drzwiami! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. no ja to dopiero się cieszę hihi zabierałam się za te drzwi jak pies do jeża, ale udało się i z efektu jestem baaardzo zadowolona :-) tak, rudom drzwiom mówimy zdecydowanie NIE ;-)

      Delete
    2. wyglądają naprawdę pięknie:))))

      Delete

Dziękuję za Twój komentarz :-)