cats

It's time to say Goodbye

Tuesday, August 23, 2016

Nowy post sypialniany czekał  na publikację od połowy lipca. Brakowało tylko zdjęcia czy dwóch. Ale się zdezaktualizował.  Jak i kilka poprzednich. 

To miejsce, z lekka nieuporządkowane, nieco chaotyczne, dzieliłam najpierw z dwójką a później trójką moich futrzanych współtowarzyszy.  Ale i to jest już nieaktualne....

Tito, moja wielkooka mądrala, moja najukochańsza pirania - odszedł.
Przegraliśmy nierówną walką z niewydolnością nerek.
A ostatnie tygodnie najchętniej wymazałabym z pamięci.
Nie moglismy już nic więcej zrobić jak tylko pozwolić Mu odejść.
Serce mam złamane. Zły ciekną ciurkiem. I tęsknie przeokropnie.

Żegnaj, Miłości moja... 



Mag.

You Might Also Like

12 comments

  1. :( ...... Kilka miesięcy temu przeżywaliśmy to samo .... Ból straszny .... Na szczęście zostają wspomnienia .... Z czasem tylko te dobre

    ReplyDelete
  2. Bardzo mi przykro, wiem jak boli odejście czworonożnego przyjaciela...Ból z czasem mija...

    ReplyDelete
  3. Ja też mialam w ubiegły miesiącu problem ze swoim przeslicznym persem ,ale udało się wyleczyć.Najważniejsze to nie zwlekać z wizytą u weterynarza , reaguję natychmiast nie czekam ,że może przejdzie .

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moje Chłopaki są regularnie serwisowane. A Tito był intensywnie leczony od prawie roku u najlepszych specjalistów w tej dziedzinie w kraju i na każdy możliwy sposób. Niewydolność nerek jest chorobą śmiertelną (nie żadnym 'kłaczkiem') a wiele zależy też od samego pacjenta.

      Delete
  4. Strasznie mi przykro, niestety przychodzi czas aby podjąć tę najtrudniejszą decyzję. Na pewno zrobiliście wszystko co w Waszej mocy, a teraz jest mu lepiej. Wysyłamy ( ja i moje 4 futra) ciepłe myśli.

    ReplyDelete
  5. I, too, lost a much-beloved cat to chronic renal failure. Thanks to a terrific vet, schooled in traditional and homeopathic medicine, we held her close for about a year and half longer than expected. It's so hard to say good-bye. You have my deepest sympathies. May your kitty's love help heal your sorrow.

    ReplyDelete
  6. Bardzo mi przykro... :(
    Maja

    ReplyDelete
  7. Bardzo mi przykro. Mój Leoś odszedł w kwietniu po roku walki z niewydolnością. To paskudna choroba nie dająca nadziei... pamiętamy, tęsknimy, dosłownie codziennie o nim rozmawiamy...

    ReplyDelete
  8. Niestety, ale również przez to przechodziłam. Trzymaj się, rany może zabliźnić tylko czas.

    ReplyDelete
  9. smutno mi :( ale teraz biega za teczowym mostem wraz z innymi naszymi mniejszymi braćmi i siostrami i kiedy przyjdzie na nas czas pomogą nam przejśc przez ten most

    ReplyDelete

Dziękuję za Twój komentarz :-)